Patrzenie zaangażowane

Odetnij ją i odrzuć od siebie. Mt 5, 27 – 32

Gdzie rozpoczyna się grzech? Jezus daje dziś wyraźną wskazówkę, jak zresztą we wszystkich przykazaniach, które rozpatruje w Kazaniu na górze. Początek grzechu jest w sercu człowieka, w jego intencji i wewnętrznym nastawieniu, a popełniony czyn to już tylko konsekwencja wyboru, jakiego się dokonało w sercu.

patrzCzym jest więc pożądliwe patrzenie? Bo na pewno nie jest to każde patrzenie. Pożądliwe to takie, do którego przyczepiły się emocje, które mają na celu doprowadzenie do grzechu. Przyczepiło się przywiązanie, w którym jest nieporządek (jeszcze nie grzech) i zaczyna planować, obmyślać – w jaki sposób dojść do popełnienia grzechu. To zaangażowanie wcale nie musi doprowadzić do grzechu materialnego (może zostać w sferze fantazji tylko). Ale niezależnie od tego, jest w tym nieporządek, który osłabia moją więź z Bogiem i przynosi smutek.

Typowym przykładem spojrzenia pożądliwego jest król Dawid, który nie był na swoim miejscu (królowie byli wtedy na wojnie) i z lenistwa włóczył się po pałacu. Zaszedł za daleko i spotkał nagie, kąpiące się kobiety (zapuścił się jakby w zakazane rejony), spodobała mu się jedna i zaczyna kombinować. Najpierw się o niej dowiaduje różnych rzeczy, a potem zaprasza ją (być może jeszcze niewinnie), ale potem lądują w łóżku. A konsekwencją tego jest próba zakrycia tego grzechu, która de facto tak nakręca spiralę zła, że ginie człowiek. Ale zaczyna się „niewinnie” – od lenistwa Dawida i spojrzenia zaangażowanego (pożądliwego).

Czy mam sobie wyłupywać oczy i odcinać ręce? Czy o to chodzi Bogu? Przecież te oczy i ręce On sam stworzył jako dobre. Czy chodzi Mu, bym siebie okaleczał? Może trzeba zwrócić uwagę, że to przecież nie ręka grzeszy i nie oko, lecz tymi narządami steruje mózg i serce. A więc wracamy do wnętrza. Nie chodzi o samo okaleczanie, lecz o to, bym odcinał w sobie to wszystko, co do grzechu prowadzi. Odcinał wszelką okazję, wszelkie nastawienie, wszelkie pożądliwe pragnienie, które przykleja się do osób i rzeczy i sprawia, że „chcę je mieć”, albo wręcz, że „muszę je mieć”. Potrzebuję odcinać to, co mnie zaczyna separować od Boga, choćby wydawało się na początku dobre.

A przede wszystkim mam widzieć, że źródło zła jest we mnie, w sercu, a nie w okolicznościach zewnętrznych. To niby takie oczywiste, a jednak ile razy zaczynam się usprawiedliwiać, że przecież „nic się nie stało”. A co się stało w sercu? Od takiej dawki jadu może nie umrę, ale trucizna została wsączona we mnie i krąży, osłabiając mojego ducha. Łatwo tu się usprawiedliwiać, łatwo samego siebie zwodzić, bo chodzi o to, co w człowieku ukryte: intencje, motywacje, nastawienie. Grzech na zewnątrz widać, ale intencji nie.

Panie, naucz mnie patrzeć na świat i ludzi Twoimi oczami – zaangażowanymi w dobro, miłość i miłosierdzie, a nie zaangażowanymi pożądliwie, ku swojej tylko wygodzie i przyjemności. Naucz mnie odcinać to, co prowadzi mnie do zła, choćby miało tylko taki pozór. Wyrywaj z korzeniami, Panie, wszystkie chwasty, które tak często wykwitają ze mnie…

4 komentarze

  1. Bożena
    16 cze, 2014

    Panie, naucz mnie patrzeć na świat i ludzi Twoimi oczami –

  2. Agnieszka
    14 cze, 2014

    Panie, Ty jesteś Bogiem zazdrosnym o swoje dzieci ale też pełnym Miłosierdzia…Przemieniaj moje serce aby pragnęło tylko Ciebie. Panie, daj mi pić wody żywej abym już nigdy nie pragnęła…

  3. Majka
    13 cze, 2014

    Ja też – dziękuję 🙂

  4. Baranka
    13 cze, 2014

    Amen.
    Dziękuję.

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi