Bóg pośród was

Po tym poznacie, że Bóg żywy jest pośród was… Joz 3, 7 – 17

To jeden z ostatnich tak spektakularnych czynów Boga przed wejściem narodu wybranego do ziemi obiecanej. Zatrzymuje Jordan, by naród mógł przejść na drugą stronę suchą stopą. Podobnie jak przejście przez Morze Sitowia tuż po uwolnieniu z Egiptu. Będzie jeszcze zburzenie Jerycha… Kiedy izraelici wychodzili z Egiptu to Bóg manifestował się w sposób bardzo ewidentny, mocny, spektakularny, widzialny. Wraz z drogą, jaką Bóg przemierza z człowiekiem, to Jego objawianie się jest coraz mniej widoczne, coraz mniej „ewidentne”. Bóg się ukrywa. I to do tego stopnia, że ostatecznie stał się człowiekiem, ukrył się w postaci, jaką my mamy. I pięknie zaznacza św. Jan „Słowo… przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. Nie rozpoznali.

Porusza mnie to, bo odkrywam, że w moim życiu jest podobnie. Jeszcze kilkanaście lat temu Bóg dawał mi się doświadczyć bardziej ewidentnie, w bardziej odczuwalnych pocieszeniach, czasem silnych emocjach, poruszeniach serca. Teraz jest tego zdecydowanie mniej i Jego dotknięcia są często delikatnym muśnięciem Wiatru. Te silniejsze poruszenia są i tak słabsze, niż te dawne, ale czuję, że dotykają głębiej. Zostawiają we mnie głębsze ślady. Bóg okazuje mi swoją obecność i wszechmoc ukryty w codzienności, za zwykłymi wydarzeniami, za zwyczajnymi spotkaniami. Okazuje ją w miłości, delikatności, wrażliwości, czułości – jakich mnie uczy. W otwartości na drugiego człowieka. W zaangażowaniu w moje życie i życie innych ludzi.

Ta Jego wszechmoc pojawia się w dzisiejszej ewangelii (Mt 18, 21 – 19, 1), kiedy uczy przebaczania. Bo w tym najbardziej okazuje On swoją wszechmoc – w łasce przebaczenia. Nie w starodawnej sile zdolnej zatrzymać bieg Jordanu. Bóg ukryty w przebaczeniu, w miłości która działa i angażuje się wbrew doznanej krzywdzie.

Pociąga mnie Bóg ukryty, choć trudno to czasem znieść. Trzeba wtedy wyruszyć na poszukiwanie Go. Szukać i znajdować Boga we wszystkim – tak mawiał św. Ignacy. Wyruszyć w drogę, by znaleźć Umiłowanego duszy. A On się ukrywa, choć jest pośród nas. Jest nadal wszechmocny, ale ta wszechmoc ukazuje się w swej szczytowej, najbardziej rozwiniętej formie – przebaczeniu. Przebaczając z serca mogę doświadczyć całej Jego potęgi, która jest niczym innym, jak potęgą Miłości. Tylko ona – Miłość – w życiu się liczy.

 

2 komentarze

  1. Kamila
    14 sierpień, 2015

    „Przebaczając z serca mogę doświadczyć całej Jego potęgi” – ja, przebaczając drugiej osobie – doświadczam mocy Boga, odnajduję Boga ukrytego. Czyli doświadczam Jego OBECNOŚCI. Przebaczając. Odkrywając, w czym ja zawiniłam. Odnaleźć Boga nie w spektakularnych wydarzeniach, a w drobiazgach codzienności, w trudnych relacjach – to dla mnie najważniejsza nauka, zawarta w tym tekście.

  2. Anna
    14 sierpień, 2015

    Dla mnie najważniejsze jest czuć się wywyższoną w oczach Pana, Boga Ojca,. Dać się pochwycić i unieść, gdy On wyciąga do mnie Swą RĘKĘ. Dać się pociągnąć do podejmowania trudnych, nawet niedorzecznych, w moich oczach, spraw. A wtedy sama przyroda JEGO mocą jest dla mnie sprzyjająca. Rzeki rozstępują się, Słońce świeci, gwiazdy prowadzą w nocy pokazując DROGĘ.
    Anna

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi