Przykazania

A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. Mt 19, 16 – 22

Zachowywanie przykazań daje życie. Czy aby na pewno? Jak wielu krytykuje przykazania, odwołując się do tego, że przecież prawo nie zbawia. Do tego, bym mógł normalnie funkcjonować, potrzebuję kręgosłupa. Potrzebuje fundamentu, dzięki któremu utrzymuję się w postawie pionowej i mogę udźwignąć ciężar mego organizmu (życia). Takim kręgosłupem dla mojej duszy są przykazania. Życie jest w środku, ale bez kręgosłupa to życie nie ma się na czym utrzymać.

skalaPrzykazania można potraktować jako pewne minimum. Ot, po prostu – nie zabiłem, nie ukradłem, nie zgwałciłem, chodzę w niedzielę do kościoła, czyli jestem OK. Tak jednak postępują faryzeusze. Zarówno ci dawniejsi, jak i dzisiejsi. W stosunku do prawa są w porządku, a w stosunku do osoby? Czy można miłość zadekretować? Spotkałem się z sytuacją, kiedy dwoje ludzi próbowało ustalić małą umowę, dzięki której miało dobrze funkcjonować ich małżeństwo. On miał wracać o określonej porze, podejmować takie czy inne obowiązki. Tylko czy to jest miłość? Porządek prawny jest potrzebny, gdyż porządkuje moje życie. Ale w nim nie ma uczuć, nie ma serca, nie ma miejsca na coś więcej.

A czegoś więcej chce Bóg. Skoro kocha mnie aż do szaleństwa krzyża, skoro wydał za mnie samego siebie, skoro jest gotowy uczynić dla mnie aż tyle… a ja? Przestrzeganie przykazań jest w pewnym sensie taką bazą, pierwszym stopniem. Choć i tak dla wielu jest to za wysoki próg i nawet się nie starają. Dla innych również nie jest to łatwe, choć robią co mogą. W sumie każdy z nas jest taki, bo kto jest bez grzechu…

Jezus zaprasza do czegoś więcej. Czy na pewno do czegoś więcej? Zdałem sobie sprawę, że przestrzeganie przykazań jest już pewnego rodzaju ubóstwem. Bo nie mogę robić wszystkiego, na co mam ochotę i co podpowiada mi moje ego. Moja samowola zostaje zatrzymana i ograniczeniem staje się drugi człowiek – to na nim kończy się moja wolność. Jego życie, jego własność, jego godność i cześć mają być dla mnie świętością. W tym jest obecny Bóg.

Mam sprzedać to, co posiadam i pójść za Chrystusem. Można to zrozumieć dosłownie, ale można również zobaczyć w tym pozbycie się wszystkiego, co mnie oddziela od prawdziwego życia. Jezus młodzieńcowi pokazuje na coś więcej, podczas gdy on zwraca uwagę na brak – czego mi jeszcze brakuje? Chyba najbardziej brakuje mi wolności. Brakuje mi tego, bym w trudnych momentach pokus i słabości umiał dokonać właściwego wyboru – tego, co prowadzi do życia.

Przykazania są drogą prowadzącą do życia. Nie są martwą literą, choć ja mogę z nich zrobić martwą literę. W nich jest Duch, który daje mojej duchowości stabilność. Nie muszę odbijać się od bandy do bandy. Mogę iść wyprostowany i pełen życia. A jeśli czuję brak? To z moją pustką chcę iść za Jezusem. Sprzedać wszystko – nie jest łatwe, ale bez tego daleko nie zajdę. Sprzedać wszystko – nawet to dobro, które chciałem rzekomo czynić, aby osiągnąć życie. Bo to nie ja czynię – lecz On. Wypełnia moją pustkę, kiedy idę za Nim.

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi