Walcz o siebie

Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. Łk 13, 1 – 9

Czasami mamy bardzo prostą wizję świata: jak się wszystko udaje, to jest dobrze, a jak są nieszczęścia – to niedobrze. Podobnie myśleli ci, co Jezusowi mówią o postępku Piłata. Sam Jezus na to wskazuje, dając przykład ludzi, na których zwaliła się wieża w Siloe. Ale życia nie da się tak prosto wytłumaczyć.

Dzisiejsze teksty po raz kolejny pokazują mi współpracę Boga z człowiekiem. On jest tym, który nie przestaje się o mnie troszczyć. Jak o Izraelitów, gdzie napatrzył się dość na udrękę swego ludu i przychodzi, aby go wybawić z rąk Egipcjan (Wj 3, 1 – 15). Ale czyni to przez człowieka – Mojżesza. Tego samego, który już raz próbował ulżyć doli zniewolonych. Miał swój pomysł, chciał to zrobić całkowicie po swojemu. Skończyło się na zabójstwie Egipcjanina i ucieczce do kraju Madianitów. Bo kiedy próbuję zrobić coś sam, bez zwracania uwagi na Boga, to różnie wychodzi…

Teraz Bóg przychodzi do niego i… proponuje mu to samo. By uwolnił Żydów z niewoli egipskiej. Ale by to zrobić razem z Nim, Bogiem, który Jest i nie przestał nigdy być Bogiem Izraela. Zapraszam go do współpracy. Podobnie rzecz ma się w Ewangelii. To Bóg troszczy się o mnie, jak o drzewo figowe, bym przynosił owoce. Okopuje mnie, obkłada nawozem… robi wszystko, by moje życie stało się pełne dobra. Ale czy to przyniesie efekty?

Drzewo poddaje się zabiegom Ogrodnika. Czy ja poddaję się zabiegom Boga? Czy przyjmuję zaproszenie do współpracy? Bo beze mnie nic się nie wydarzy w moim życiu. Bez mojego zaangażowania, bez wzięcia odpowiedzialności za siebie – wszystko będzie po staremu. Żadne nawrócenie się nie dokona, żadna zmiana życia, relacje pozostaną takie, jakie są: do Boga, do ludzi i samego siebie.

Na nowo uświadomiłem sobie, że najpierw potrzebuję przyjąć zaproszenie Boga, zgodzić się na Jego obecność, na Jego Jestem w moim życiu. Drugim krokiem jest danie odpowiedzi, czyli zaangażowanie się. Z przypowieści Jezusa wynika, że pomimo nakładów pracy Ogrodnika, drzewo wcale nie musi wydawać owoców. Może się zablokowało, może zbuntowało, stało oporne na działanie Ogrodnika…

Na ten czas Bóg i Kościół dają nam środki pomocne do nawrócenia: modlitwa, post, jałmużna. Służą one do tego, by uleczyć nasze relacje, uleczyć to wszystko, co w nich grzeszne i nieuporządkowane. Potrzebuję zawalczyć o siebie i moje życie, stawiając na pierwszym miejscu Boga i ramię w ramię z Nim działać dla dobra innych i siebie. Może zostać tak, jak jest. Nie muszę się angażować. Jestem wolny i tę wolność Bóg szanuje do bólu. Tylko co się wydarzy, kiedy w moim życiu, zamiast dobrych owoców, znajdą same liście, mające na celu ukryć moją „nagość”, ukryć moje puste życie? Liście fasadowości, zakładanych masek wątpliwego dobra, robienia tylko dobrego wrażenia i szukania ludzkich względów i pochwał? Czy nie wytną mnie, jak drzewa wyjaławiającego ziemię?

Mój Ojcze, chcę walczyć o siebie tak bardzo, jak Ty walczysz nieustannie o mnie!

2 komentarze

  1. gabi
    3 mar, 2013

    Dzięki za przykład Mojżesza, który rzeczywiście pragnął dobra dla swoich braci,ale jak robił to na własną rękę niewiele dobrego z tego wyszło, a właściwie nic.
    W moim życiu dzieje się podobnie, jak pragnę dobra po mojemu to z tego wychodzą najczęściej nieporozumienia i nerwy. Jak już nie mam ruchu i pozwalam działać Panu Bogu wtedy staję zadziwiona bo widzę cuda.
    Myślałam, że Pan Bóg jest na pierwszym miejscu w moim życiu,ale to nie prawda, to ja i inni ludzie są na pierwszym miejscu.
    Dzięki ci Panie, że to zobaczyłam. Oddaję Ci siebie, Ty mnie nawracaj, uzdrawiaj i prowadź.

  2. Bożena
    3 mar, 2013

    To Bóg troszczy się o mnie, jak o drzewo figowe, bym przynosił owoce

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi