Józef

Oto anioł Pański ukazał mu się we śnie… Mt 1, 18 – 24

Podobnie jak Eliasz i Jan Chrzciciel, fascynuje mnie postać Józefa. Jest dla mnie ważny jako patron bierzmowania, a więc jest swoistym „świadkiem” mojego wejścia w dojrzałość chrześcijańską oraz pogłębioną relację z Duchem Świętym.

Święty Józef kojarzy mi się z innym Józefem – zwanym egipskim, który zostaje sprzedany przez braci, musi opuścić przez to dom i idzie w nieznane. A zostaje sprzedany przez sny, które ma i też przez to, że jest bardzo kochany przez swego ojca, Jakuba. Józef z dzisiejszego tekstu też ma sen, przez który mówi do niego Bóg. Te dwie postacie mają więc wiele wspólnego ze sobą.

Bóg wkracza w jego życie „przez sen” być może dlatego, że w innej sytuacji mężczyzna zaraz by to sobie zracjonalizował, albo odrzucił jako omam czy przywidzenie. We śnie mężczyzna jest bezbronny i bardziej otwarty na przyjęcie tego, co Bóg chce mu dać. Być może też dlatego Bóg stwarza kobietę usypiając najpierw mężczyznę 😉

Jak przy Józefie ze Starego Testamentu – jego sprzedanie do Egiptu przewraca całe jego dotychczasowe życie do góry nogami, tak samo u św. Józefa. Wejście Boga w jego sen przewraca całe jego życie do góry nogami. W pewien sposób, jak Józef egipski – zmuszony jest „opuścić dom”, tzn. zostawić swoje plany, marzenia, swoją koncepcję życia. Przyjmuje to, co Bóg mu we śnie mówi. Pomyślałem o tym, czy pozwalam mówić Bogu do siebie i czy z lęku przed przewróceniem mojego życia do góry nogami, z lęku, żeby nie „opuścić domu” – nie blokuję Boga, nie zagłuszam Jego głosu, bo przecież tak jak jest, jest dobrze.  Ale często czuję w sobie głos, który mówi mi: „pozwól mi wejść, pozwól mi zmienić Twoje życie, pozwól mi działać”.

W Józefie fascynuje mnie jeszcze jedna rzecz. Otóż on nie wypowiada w Piśmie Świętym ani jednego słowa. Maryja mówi niewiele: zadaje pytanie aniołowi, rozmawia z Jezusem w Kanie galilejskiej”, ale Józef zupełnie nic. To mężczyzna, do którego Bóg musi dotrzeć na sposób męski. Przychodzi do niego we śnie, a kiedy Józef to przyjmuje, to… po co słowa. Przyjmuje Maryję do siebie, zgodnie z tym, co Bóg mu powiedział i działa. Jeszcze raz we śnie usłyszy, by uciekał do Egiptu przed Herodem, potem znów we śnie usłyszy, by wracał do ojczyzny, bo Herod umarł… Bóg komunikuje się z nim we śnie, a Józef – nic nie mówią – działa. Ale w tym milczeniu i działaniu jest pociągające mnie zaufanie, które  jest trudne dla mężczyzny. Bo mężczyzna naprawdę ma swoje pomysły na życie, ma swoje ambicje, ma swoją dumę, on chce być twórczy… a Józef? Zachwyca mnie, jak Bóg go traktuje, a jeszcze bardziej, jak on w swojej pokorze na to odpowiada. Po męsku, bez zbędnych słów, milcząc, ufając Bogu (może nawet nie rozumiejąc do końca, co mężczyznę potrafi naprawdę mocno denerwować) i działając.

Panie, naucz mnie takiej pokory i takiego przyjęcia Twojego Słowa. Naucz mnie działania zgodnego z Duchem. Bez zbędnych słów, bez wymówek, bez tłumaczenia. Po męsku.

1 Comment

  1. Bożena
    20 grudzień, 2012

    „pozwól mi wejść, pozwól mi zmienić Twoje życie, pozwól mi działać”. Bez zbędnych słów i ograniczeń.:)

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi