Mając przyjaciela

Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu… Łk 11, 5 – 13 Jezus kontynuuje to, co rozpoczął wczoraj, kiedy uczył uczniów modlitwy. Opowiada historyjkę, która jest przedziwna. Wczoraj, przez nazwanie Boga Ojcem, ustanowił bliską relację między Nim a człowiekiem. Dzisiaj dodaje inny element tej relacji – porównuje ją do relacji przyjacielskiej. Bóg jest moim przyjacielem. Jako przyjaciel przychodzę do Niego o północy. Środek nocy – to czas największych ciemności, kryzysu, strapienia. W nim budzą się moje lęki, opory, pojawia się chęć ucieczki, schowania się, byle przeczekać. Czy mam taką relację z Bogiem, że właśnie w tym czasie do Niego przychodzę? Zauważam u siebie czasem...

Czytaj Dalej
Przejdź do paska narzędzi