Wolność
Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. Ga 6, 1 – 6 Bardzo lubię dwie rzeczy: przestrzeń i ruch. Od dzieciństwa fascynował mnie wszelki ruch – i to zarówno ten obserwowany, jak i wytwarzany przeze mnie: bieganie, skakanie. Uwielbiam przestrzeń, patrzeć w dal na wiele kilometrów. Te dwie rzeczywistości kojarzą mi się z wolnością, nieskrępowaniem, otwartością. Chrystus wyswobodził nas ku wolności – mówi dziś św. Paweł. To znaczy, że w Nim i tylko w Nim mogę żyć w sposób nieskrępowany, otwarty, prawdziwy. I to niezależnie od warunków i okoliczności zewnętrznych. Bo prawdziwa wolność dotyczy serca. Za wolnością wszyscy tęsknią. Każdy strzeże jej jak może, choć każdy rozumie ją po swojemu. Nie odważę się...
Czytaj DalejOdejść zasmuconym
Jezus spojrzał z miłością na niego. Mk 10, 17 – 30 Do Jezusa przybiega pewien człowiek i pyta Go o życie wieczne. To początek dzisiejszej sceny. A potem… odchodzi zasmucony. Wszystko więc rozgrywa się pomiędzy tymi dwoma momentami. Pomiędzy nimi człowiek podejmuje decyzje. A decyzja albo przynosi radość, albo smutek. Od Jezusa można odejść zasmuconym. Pytanie jest o życie wieczne, lecz kontekstem – bogactwa. Zadałem sobie pytanie: co jest moim bogactwem? Wcale niekoniecznie muszą to być dobra materialne, choć od nich warto zacząć. Za bogactwo mogę uważać mój charakter, dobre życie, takie czy inne cnoty, pobożność. Za bogactwo mogę uznać doskonałość, ku której dążę. Ten człowiek z ewangelii też dążył...
Czytaj DalejPojednanie z sobą
Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Łk 11, 15 – 26 Słowa Jezusa pokazują rzeczywistość wewnętrzną człowieka. Odczytałem je jako zaproszenie do przyjrzenia się temu wszystkiemu, co prowadzi we mnie walkę, co mnie rozbija, co sprawia, że zamiast wewnętrznego pokoju czuję zagubienie, lęk, bezradność. Zły duch jest ojcem wszelkich podziałów – nie tylko tych w świecie, ale przede wszystkim tych w człowieku, w jego sercu. Żyć w zgodzie ze samym sobą, z Bogiem i ostatecznie z innymi ludźmi, to pewien ideał, który jest możliwy, ale wiem dobrze, że wcale niełatwy do osiągnięcia. Bo muszę dotknąć tutaj tematu przebaczenia, pojednania się. I pierwsze myśli idą zawsze ku drugiemu...
Czytaj DalejMając przyjaciela
Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu… Łk 11, 5 – 13 Jezus kontynuuje to, co rozpoczął wczoraj, kiedy uczył uczniów modlitwy. Opowiada historyjkę, która jest przedziwna. Wczoraj, przez nazwanie Boga Ojcem, ustanowił bliską relację między Nim a człowiekiem. Dzisiaj dodaje inny element tej relacji – porównuje ją do relacji przyjacielskiej. Bóg jest moim przyjacielem. Jako przyjaciel przychodzę do Niego o północy. Środek nocy – to czas największych ciemności, kryzysu, strapienia. W nim budzą się moje lęki, opory, pojawia się chęć ucieczki, schowania się, byle przeczekać. Czy mam taką relację z Bogiem, że właśnie w tym czasie do Niego przychodzę? Zauważam u siebie czasem...
Czytaj DalejOjcze nasz…
Panie, naucz nas się modlić… Łk 11, 1 – 4 Uczniowie proszą Jezusa, by ich nauczył modlić się. Tylko dlaczego? Przecież Żydzi od dzieciństwa znają modlitwy, uczą się Prawa i przykazań, czytają Torę (Pismo Św.). Co takiego było w tej modlitwie Jezusa, że oni chcieli się jej nauczyć? Modlitwa jest rozmową, dialogiem, a więc pokazuje jaka jest relacja między człowiekiem a Bogiem. Relacja Jezusa z Bogiem była żywa, autentyczna, szczera i prosta. On nazywał Go Ojcem. Jezus znał wszystkie modlitwy Izraela, modlił się Psalmami, oficjalnymi i publicznymi modlitwami. Lecz Jego modlitwa osobista nie była sformalizowana. Była prawdziwą relacją. Przypomina mi się wiele spowiedzi osób po czterdziestce, po pięćdziesiątce,...
Czytaj Dalej