Wytrwajcie

Wytrwajcie w miłości mojej! J 15, 9 – 11

Miłość, w której mam wytrwać, mam stawać się podobna do tej, jaką Ojciec umiłował Syna, a Ten z kolei umiłował mnie. To znaczy, że miłość pochodzi z góry. Podobnie pisał św. Jakub o wszelkim dobru (Jk 1, 17). Najpierw więc potrzebuję miłość przyjąć. Uczę się kochać przez to, że w pierwszej kolejności jestem kochany. To jest nasze ludzkie doświadczenie. Zanim dziecko odwzajemni miłość swoich rodziców, najpierw jest kochane „za nic”, po prostu bo jest. Jest kochane, bo jest owocem miłości. Oczywiście, w tę miłość potrafi wkraść się grzech, zło, egoizm, krzywda, które pierwotny zamysł wypaczają. Ale źródło jest właśnie takie – najpierw jestem kochany, bym mógł kochać.

Ta miłość – mówi Jezus – polega na zachowywaniu przykazań. Mówi o tym nie pierwszy raz. Znów jednak mówi, że On jest pierwszy w zachowywaniu przykazań Ojca. Nie zapraszam mnie więc do czegoś, czego sam by pierwszy nie przeszedł. Zbyt często uważałem przykazanie za zewnętrzny przepis, który muszę wypełnić. Czasem dlatego, by nie spotkała mnie jakaś kara, czasem by na coś zasłużyć (np. na niebo). Tymczasem zdałem sobie znów sprawę, że w przykazaniach chodzi o miłość. Przez przestrzeganie przykazań chcę powiedzieć: ponieważ kocham Boga i bliźniego, to nie będę zabierał tego, co należy do bliźniego (kradł), nie będę zabierał komuś żony (cudzołóstwo), nie będę zabierał komuś życia (zabójstwo). Mało tego, ponieważ kocham, to nie będę nawet pożądliwie patrzył na kobietę, nie będę pożądał cudzej własności (choć mojej pożądliwości nie widać na zewnątrz), nie będę chował uraz i gniewu do bliźniego. Wybrałem tylko te trzy przykazania, które są w dekalogu, o których również Jezus wspomina w kazaniu na górze. W ten sposób można przejść przykazanie po przykazaniu by zobaczyć… jaka jest moja miłość.

Taka postawa prowadzi do radości. Tak mówi Jezus dzisiaj. Bo miłość jest nierozłącznie związana z radością. Miłość również kosztuje. Wytrwanie w niej kosztuje. Wierność bowiem jest czymś trwałym, stabilnym, na czym można zbudować, jest jak skała. Tak rozumieli to Żydzi, gdzie samo słowo wierność ma właśnie taki wydźwięk. A dzisiejsze czasy wcale nie ukazują tej trwałości. Wszystko zdaje się być na chwilę, przedmioty mają trwałość dopóki się gwarancja nie skończy, relacje – dopóki się uczucie nie skończy (a to może się skończyć bardzo szybko). Sam widzę, jak mocno jestem w życiu rozproszony na wiele rzeczy, wiele wrażeń. I styl życia (coraz szybszy), postęp cywilizacji (np. internet, środki komunikacji) sprawiają, że zamiast skupienia na jednej rzeczy, moja uwaga jest skoncentrowana na tym, co rozproszone. Ciągłe klikanie w internecie sprawia, że nie zatrzymuję się dłużej na jednej rzeczy, nie doczytam do końca. Skaczę z tematu na temat. Mój umysł nie jest tego w stanie przerobić i wcale nie mam poczucia, że „wiem więcej”. Raczej, że jestem bardziej zmęczony i… uzależniony od tego, co rozproszone.

A wytrwałość, a wierność? To skoncentrowanie na jednym, to uwaga skupiona na jednym. To serce, które kocha – Boga i bliźniego. Na tym jest skoncentrowane przede wszystkim. Wszystko inne jest temu podporządkowane – prawu miłości, przykazaniu miłości. Wtedy przychodzi wolność. Wtedy przychodzi radość. I to radość pełna. Panie, chcę takiej radości!

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi