Będzie mi tam uległa…
Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca. Oz 2, 16b – 22 Miejsca, gdzie życie jest prawie niemożliwe, gdzie warunki są niesprzyjające dla człowieka, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby przebywać – takie miejsce upodobał sobie Bóg na spotkanie z człowiekiem, ba! na poślubienie go, tzn. na wejście w bardzo intymną, zażyłą relację. A ja… raczej uciekam od takich miejsc. Może nie zawsze, ale często boję się pustyni, strapienia, poczucia osamotnienia, różnych trudności życiowych, ciemności w duszy… Właśnie, ciemności. To też dzisiejszy obraz – panien oczekujących na Oblubieńca (Mt 25, 1 – 13). Wydaje się, że cała akcja rozgrywa się właśnie w nocy, a jej apogeum jest...
Czytaj DalejOdwagi, Ja jestem!
Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. Mt 14, 22-36 Intryguje mnie Jezus, który po rozmnożeniu chlebów, odsyła wszystkich od siebie, łącznie z uczniami i idzie na górę, aby się modlić. Mam wrażenie, że to sedno tego tekstu. Zapada wieczór, a więc jest ciemno – warunki mało sprzyjające dla człowieka, a Jezus pozostaje sam. Kiedy we mnie jest jakaś ciemność, to trudno mi zostać samemu, strasznie się wtedy miotam – jak ta łódź uczniów przy przeciwnym wietrze. Ciemność, przeciwny wiatr, wysokie fale – wzbudzają mój lęk. A w tym wszystkim Jezusa nie ma ze mną. Przynajmniej ja to tak odczuwam. Jakoś ten tekst nie mówi mi o tym, jak cudowny jest Jezus, jak wielkie rzeczy potrafi, lecz...
Czytaj DalejSkarb w glinianym naczyniu
Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych… 2 Kor 4, 7-15 Poruszają mnie te słowa św. Pawła i prowadzą mnie do… serca. To ono jest tym miejscem, w którym przechowuję wielki skarb. Ale równocześnie dobrze wiem, że to serce jest rzeczywiście jak gliniane naczynie: słabe, kruche, podatne na pęknięcia, dziury, zranienia… Musi znosić wiele cierpień, prześladowań, niedostatku, osamotnienia, głodów, niespełnionych pragnień, różnych tęsknot. Moje serce. To wszystko, co ono musi znosić może sprawić, że zacznie się zamykać w sobie, zasklepiać, twardnieć – by ochronić siebie przed tymi trudnościami, przed złem, krzywdą, brakiem miłości. Tylko że wtedy traci swoją żywotność, traci ciepło, prostotę…...
Czytaj DalejKrzew winorośli
Ja jestem prawdziwym krzewem winorośli… J 15, 1 – 8 Jestem wszczepiony, zakorzeniony, złączony z Chrystusem niewidzialną, ale najtrwalszą więzią. Chciałbym móc powiedzieć za św. Pawłem, że „teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 19 – 20). Na razie jednak daleko mi do tego. Ale obraz z winnym krzewem pokazuje mi, że w ten proces jest zaangażowana moja wolność, bo to do mojej decyzji zależy moje złączenie z Chrystusem (nie mówię tu o chrzcie, lecz o mojej świadomej decyzji, wyborze). Jeśli chcę i wybieram Chrystusa, to wtedy przynoszę owoc. Ale mogę nie chcieć – konsekwencją tego jest usychanie i brak owoców. To nie kara, lecz konsekwencja wyboru. Przypomina mi się...
Czytaj DalejSól i światło
Wy jesteście solą ziemi… Mt 5, 13 – 16 Co jakiś czas zastanawiam się, czy moje życie ma smak. Nie tylko dla mnie. Bo jakoś spontanicznie szukam tego, co mi nada smak. Ale czy ten smak „rozsiewam” wokół siebie. Czy moje życie smakuje również innym. Bo przecież nie żyję dla siebie. Nie mogę powiedzieć, że mój bliźni mnie nie obchodzi. Jezus daje mi jasną wskazówkę – masz być solą dla ziemi, masz ziemi nadać smak: miłości, cierpliwości, łaski, miłosierdzia, sprawiedliwości, pokoju, łagodności, siły, odwagi, pokory… Im bardziej jestem podobny do Jezusa, tym więcej jest we mnie smaku. Im więcej we mnie egoizmu i szukania siebie – tym bardziej się czuję zwietrzały, podeptany i nie...
Czytaj Dalej